Z bawełną spotykamy się na co dzień - w szafce znajdzie się wata kosmetyczna, płatki kosmetyczne w kosmetyczce, mamy także ubrania bawełniane. Z bawełną można spotkać się nawet w szkole. Ba! Można samemu wyhodować, jeśli są chęci. Oto moja historia:

            Po zajęciach z farmakognozji podjęłam się zadania wyhodowania bawełny indyjskiej (Gossypium herbaceum). Z tym zadaniem wiązał się także trud i obowiązek, bo hodowla bawełny nie jest ciężka - do czasu. Wystarczy poczekać na przędziorki czy mszyce i wtedy zaczyna się droga pod górkę.

            Wracając do początku. Owinęłam kilka nasion w wilgotną watę bawełnianą (co za paradoks!) i czekałam, aż wykiełkują. Po kilku dniach wsadziłam je do gleby (pierwszy wypuszczają to korzeń). Rosły pięknie! Dopóki nie pojawiły się mszyce. Zjadły prawie wszystkie sadzonki. Pozostałe dwie odratowałam. Wzbiły się wysoko, zaczęły wypuszczać pączki. Moja radość nie trwała zbyt długo, bo pojawiły się przędziorki - gorsze niż mszyce. Na szczęście bawełna zakwitła jednodniowymi kwiatami. Na miejsce kwiatu tworzy się torebka nasienna, która stale zwiększa swą objętość i pęka, ukazując białe nitki waty.

            Częsta obserwacja pozwoliła mi lepiej zrozumieć życie roślin, wzbogaciła mnie o doświadczenia, których żaden podręcznik nie jest w stanie przekazać. W przyszłości wyhoduję inny gatunek bawełny, może też chowają jakieś niespodzianki?

Emilia Guszkiewicz II A TECHNIK FARMACEUTYCZNY

Gossypium herbaceumGossypium herbaceumGossypium herbaceumGossypium herbaceumGossypium herbaceumGossypium herbaceumGossypium herbaceumGossypium herbaceum